• Wpisów: 1031
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis: 3 dni temu, 11:14
  • Licznik odwiedzin: 499 950 / 2874 dni
 
perleperle
 
perleperle: W porodzie najgorsze jest to że nie można tego zaplanować i przewidzieć (poza planowym cc, ale to mnie nie dotyczy). Dla takiej osoby jak ja, gdzie wszystko musi mieć swoje miejsce i porządek, a czas musi być dobrze rozdysponowany to zmora. Bo może się wydarzyć dzisiaj, a może za 3 tygodnie. I jak tu w takiej sytuacji rozplanować pracę, spotkania? Bo oczywiście przed samym porodem nam największy wysyp "biznesów" do ogarnięcia na już.

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    @Nia: ja tam też jakiejś wielkiej traumy nie mam :)
     
  •  
     
    Nia
    Jak tak Was czytam to dochodze do wniosku, ze "stalam w dobrej kolejce po dziecko". Ulewal co prawda do 6 miesiaca, ale i na to znalazlam metode. Poza tym jadl, co prawda dlugo, bo jednorazowo po 40 min, ale nie mial kolek. Spal takze ladnie na poczatku. Obylo sie bez histerii z odkladaniem do lozeczka, bez wiszenia na piersi (poza oczywistymi momentami jak skok rozwojowy, ale to tylko przez kilka dni od czasu do czasu). Mimo wszystko mam wrazenie, ze pomimo takiego dziecka, to czasu nadal na nic nie bylo...
     
  •  
     
    @apres: wszystko po kolei trzeba przeżyć i tyle :) odwrotu już nie ma :)
     
  •  
     
    @krytycznymokiem: ale jest dużo łatwiej, bo zna się dziecko i ma się ustabilizowane własne sprawy, choćby te hormonalne.
     
  •  
     
    @apres: znikają jedne problemy i pojawiają się inne :D
     
  •  
     
    Na szczęście nawet jak jest źle, to ten czas mija i potem się wspomina z podziwem, że tyle się przetrwało ;)
     
  •  
     
    @_masquerade: tu nie chodzi o licytację w ogóle, raczej o to, że po prostu czasem na początku daleko jest do sielanki i krainy pachnącej tylko dzidziusiem:) był czas,że karmiłam tyłem do kuchni, zeby syfu nie widzieć :D
     
  •  
     
    @krytycznymokiem: można sie licytować bez końca, bo ja miałam męża tylko w weekendy i dziecko drace sie 24h, z którym nie można było wyjsć na dwor, tak sie darlo, bo miało kolki i rehabilitacje od 4 tygodnia życia 4 razy dziennie... z drugim natomiast bajka, pierwsze 3 miesiące jadł i spał, czasem go brzuszek bolał, ale kilka kropelek espimisanu i znów spał i nawet przytulać sie nie chciał...
     
  •  
     
    @witajwmojejbajce: mój maż wracał dopiero o 21 :) taką miał wtedy pracę. Mój syn od 1 tygodnia miał kolki, jedne kropelki przed każdym karmieniem, drugie kropelki... a ze karmien było bez liku to i ja jak robot milion razy dawałam te kropelki - grunt, że pomagały. Był nieodkladalny przez pierwsze dwa miesiące - jadłam z dzieckiem na sobie, bo inaczej nie zjadłabym nigdy :D każde dziecko oczywiście inne, ale macierzyństwo potrafi mieć i taki przebieg na początku :)
     
  •  
     
    I oczywiście dziecko ,,nieodkładalne", bo leżąc na płasko ulewała, na leżaczek za wcześnie. Mamy dzieci ulewających na pewno wiedzą o czym piszę. Zero wolnej chwili dla siebie i odliczanie do 15, aż wroci mąż i przejmie dziecko.
     
  •  
     
    @krytycznymokiem: zgadzam się przy kp to jest istny młyn. Jak widzę moją koleżankę,która karmi mlekiem mm z butli to myślę, jak ona ma super. Moja to pierwszy miesiąc non stop cyc. Pod prysznic w biegu, bo już była głodna. Ubrałam na spacer, musiałam rozbierać, bo głodna (pozdrawiam mamy rodzące zimą). Dodatkowo była dzieckiem ulewającym -
    do 6 miesiąca życia! debridat nie pomagał... Czyli w praktyce wyglądało to tak - karmienie, ulanie, odlozenie na przewijak, zeby przebrac - ulanie. Przebranie w czyste ubranko, odłozenie, ulanie i tak w kolko. Pranie co dwa dni.
     
  •  
     
    @_masquerade: Właśnie mnie też to zdziwiło. Byłam pewna,że będzie cc ,,na życzenie".
     
  •  
     
    I od tego momentu z planowaniem to ostrożnie :P Jeszcze chwila Kasiula :*
     
  •  
     
    @perleperle: idZ z nastawieniem zadaniowym, że idziesz urodzić a nie paznokcie robić :)
     
  •  
     
    @Pompoluch: teoretycznie jestem dobrze przygotowana ;)
     
  •  
     
    @perleperle: jak wiesz, ja nie mam miłych wspomnień z psn, ale grunt, żebyś wiedziała, co możesz, do czego masz prawo jako pacjentka i czego oni nie mogą zrobić Tobie. Powodzenia! :)
     
  •  
     
    @Pompoluch: na poczatku nie brałam pod uwagę porodu naturalnego, tylko CC. Z biegiem czasu zaczęłabym byc ciekawa jak to jest i coraz bardziej chce spróbować naturalnie. A po tym jak nabrałam wiedzy jak to wygląda przestałam się kompletnie bać porodu sn, bol mnie nie przeraża. A jak nie dam rady no to będą ciąć.
     
  •  
     
    @Pompoluch: a to prawda :)
     
  •  
     
    @perleperle: bo mi to do Ciebie bardziej pasowało niż chęć rodzenia naturalnie, serio :)
     
  •  
     
     
  •  
     
    Powiem Ci szczerze, że zdziwiło mnie to, że nie masz planowego CC :)
     
  •  
     
    @perleperle: no to pomysł, że Ty przynajmniej masz wybór, ja ostatnie 2 tyg spędziłam w szpitalu i myślałam że oszaleje.
     
  •  
     
    @apres: obejrzałam już wszystkie seriale które lubie, książki czytam ale długo nie mogę wysiedzieć, na masaże chodzę, do knajp też. Normalnie już wszystko było, już wszystko mi się nudzi i już nic z tych rzeczy które mogę mnie nie cieszy.
     
  •  
     
    @perleperle: i prawidłowo :) ja bardzo się cieszyłam z kazdego wyjscia na końcówce, zawsze był dreszczyk emocji, a może się zacznie, a może nie i lepiej mi z tym było niż z czekaniem w domu i chodzeniem od okna do okna :)
     
  •  
     
    @Nia: ja jednak jestem tej samej myśli - warto odpuścić pracę, a poświęcić ten czas tylko sobie. Spa, kino, restauracje, książki.
    I to nie dlatego, że z dzieckiem się nie da. Bo się da. Ale będzie już inaczej i warto te ostatnie chwile skoncentrować się wyłącznie na sobie :)
     
  •  
     
    @nielubietruskawek: od dwóch tygodni na spotkania chodzę jak już to tylko w asyście męża, także nie mam obaw ;)
     
  •  
     
    @Nia: a czemu nie ? ja chodziłam wszędzie z myślą, że ktoś mnie przecież zawiezie do szpitala :)
     
  •  
     
    Nia
    Odpuscilabym juz spotkania, bo nie chcesz chyba zaczac rodzic gdzies na miescie. Praca ok, bo rozumiem, ze mozna zwariowac bez zajecia. Celebruj te ostatnie chwile "wolnosci". To sie naprawde potem milo wspomina.
     
  •  
     
    Mnie mimo planowanego cc życie tez zaskoczyło o tydzień :p
     
  •  
     
    @perleperle: jeśli będziesz kp to przez pierwszych kilka tygodni wszystko prawdopodobnie będzie się kręciło wokół dziecka, aż sobie wypracujemy system :)
     
  •  
     
    @krytycznymokiem: szczerze? Już się nie mogę tego doczekać aby zobaczyć jak to jest w praktyce :D
     
  •  
     
    @perleperle: za chwile będziesz miała tyle zajęć, ze doba będzie za krótka :D
     
  •  
     
    @KatharsisT: poleżałam dwa dni i już mnie nosi. Czas się ciągnie nieubłaganie. Choć nie chce mi się już nic robić i jest mi ciężko to muszę mieć jakiś zajęcie bo inaczej palnę sobie w łeb. Normalnie zajęłabym się sprzątaniem lub czymś w tym stylu ale najmniejszy ruch sprawia mi już ból, nogi puchną a kręgosłup strzela...
     
  •  
     
    Kasia, Ty te biznesy odłóż na bok i zostaw trochę czasu tylko dla siebie:) Celebruj te ostatnie dni:)
     
  •  
     
    Planowane cc tez nie zawsze idzie zgodnie z planem. U mnie plan sie wykonal dwa dni wczesniej ;)
     
  •  
     
    Tak
    a potem tak zaplanować i przewidzieć z dzieckiem jest trudno całe multum rzeczy
    planujesz wyjazd - dziecko chore
    ba, na obiad do mamy jedziesz i nie możesz określić godziny, bo wsyztsko zależy od tego jak długo będzie spało

    ale to fajnie uczy - dystansu, spokoju, elastyczności i cierpliwości
     
  •  
     
    O tak dla mnie też to było ciężkie, ze nie wiedziałam, kiedy, jak i w ogóle :).ALe co poradzić, kazdy w koncu się doczeka :).