• Wpisów:1053
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:3 dni temu
  • Licznik odwiedzin:499 978 / 2874 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Uważam że to dobrze, że człowiek ma pewną ograniczoną przestrzeń do życia. Skutecznie go to zmusza do pozbywania się rzeczy zbędnych.
Kiedyś bardzo trudno było mi się rozstawać z przedmiotami, dziś czym więcej wyrzucam/rozdaję/sprzedaję tym bardziej oczyszcza się nie tylko moje mieszkanie ale też psychika.
  • awatar Katie: Też to muszę zrobić (cały czas tylko brakuje cheili) :-/
  • awatar foxylady: Bardzo słusznie. Tym bardziej, że z pojawieniem się dziecka trochę nowych rzeczy przybędzie :)
  • awatar paatusia: Ojj tak. Ile ja juz niepotrzebnych rzeczy wyrzuciłam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
(Jedna ciężarna + jeden mąż) x 11 godzin sprzątania i pokój młodej jest w miarę przygotowany do remontu. Mogę zamawiać tapetę i farbę, wszesniej nie byłam w stanie wejść do tego składziku aby to pomierzyć.
Zawsze ten pokój miałam za taki mikroskopijny a jak teraz tam wejdzie to przestrzenie pałacowe się zrobiły
Nie mogę się już doczekać efektu!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dostałam zaproszenie od jednej laski na ciążową sesję foto. Gratis. No i dziś poszlam bo stwierdziłam a co mi szkodzi. Przed chwilą wysłała mi prevki. Wyglądam jak slonica, ale wyjątkowa ladna slonica
Normalnie chyba kilka z tych zdjęć nawet od niej kupię. Później pokaże młodej jak podrosnie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Ostatnio znów czyszczę szafki spożywcze z tego co tam zalega. Nasz obecny magazynek (przyszły pokój dziecka) pomału trzeba zacząć ogarniać i tamtejsze zapasy upchnąć w kuchni. Z tego co wynajduję czaruję takie obiady że czasem Okrasa by się nie powstydził

Proste, acz dziwne połączenia, a dania jak z jakiejś modnej knajpy.
Np. dzisiaj zrobiłam kaszę pęczak z zieloną soczewicą, prażoną cebulką i grillowanymi karczochami w jakiejś smakowej oliwie. Wyszło pyszne i zajęło mi 15 min. Normalnie bym tego nie wymyśliła gdyby nie dobór składników w kolejności "co ma najkrótszy termin ważności"
  • awatar sweettajemnica: To ile pokoi w domu macie?
  • awatar apres: no serio! im mniej w lodówce / bardziej naglące terminy, tym bardziej kreatywne dania. Najgorzej jak mam pełną lodówkę!
  • awatar Járnsaxa: Takie gotowanie jest najfajniejsze. Pomimo przeszkód remontowych mocno uszczupliłam swoje zapasy a chyba najciekawsze kombinowałam risotta i stir fry'e. Im mniej typowe dodatki tym było ciekawiej.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
W duchu mam nadzieję tylko że Lewandowska nie wpadnie na to by nazwać dziecko Rozalia, bo moje mało popularne imię dla bejbe szlag jasny trafi.
  • awatar ciepły_letni_deszcz: Te celebrytki to przeważnie wymyślają jakieś dziwaczne imiona więc ja bym się nie bała. Dla mnie popularność imienia nie miała znaczenia tym bardziej że mieszkamy zagranicą. Mam dwóch synów. Adam i Anton.
  • awatar perleperle: @anja89: Malwina bardzo ładnie :) lubię damskie imiona te "odroślinne" ;)
  • awatar anja89: My w sumie też chcieliśmy mało popularne imię z tych samych względów. No i mamy Malwine ;). Starsza jest Maja,ale o dziwo nie znam żadnej innej dziewczynki o tym imieniu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (18) ›
 

 
Czuję się tak fatalnie jak mało kiedy. Przed ciążą była pewna że tak jak teraz to ja będę się czuła na tydzień, no, może miesiąc przed porodem, a nie kurde w 23 tygodniu! Normalnie mam problem z podstawowymi czynnościami, jak zawiązywanie butów czy założenie zmywarki (nie mogę się schylać). Wczoraj sprzątałam jedną szafkę w kuchni, parę razy kucnęłam i dziś umieram. Autentycznie zdycham. Zaczynam się trochę bać sama wychodzić z domu to po pierwsze bardzo przeszkadza mi moja nieporadność, a po drugie boję się zasłabnięć.
Wyjście do sklepu czy do lekarza to dla mnie teraz cała wyprawa jak wspinaczka na Kasprowy.
Inwalida ze mnie. Nie wiem jak wytrzymam jeszcze te 4 miesiące a przecież już łatwiej nie będzie
  • awatar thinthin: @perleperle: wiem, wiem, ja wiedziałam, że po zajsciu w ciążę raczej od razu będzie l4 (z racji wcześniejszych problemow), więc niestety poświęciłam swoją pracę i przestałam angażować się w nowe projekty, niestety....
  • awatar Katie: Niestety wiem o czym mówisz. Kiedyś koleżanka uklękła pod szafką i powiedziała "chwilę sobie tak pobędę i zaraz mi przejdzie" - dziecko na jakiś nerw jej uciskało całą ciąże :/
  • awatar perleperle: @krytycznymokiem: ogólnie to mi cały czas kopie po jelitach, w dolnej części miednicy. Dzięki temu przynajmniej wiem jak dziecko jest ułożone ;) Po zewnętrznych powłokach brzucha to mnie tylko raz musnęła stopą, to było nawet przyjemne. Ale jak ładuje swoimi kopytkami tam do środka to już takie fajne nie jest :/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Dziś mi się śniło, że pojechałam ciężarówką na wakacje, gdzie spotkałam moja klientkę (też jest w ciąży) i ona miała przenośne USG do podglądania dziecka
No i sobie sprawdzam a tam nie jest Rozi tylko Miłek w tym brzuchu
Sen był tak autentyczny że po obudzeniu się zastanawiałam czy to aby nie jest prawda
 

 
Boże drogi co to dziecię wyprawia dziś w moim brzuchu to przechodzi ludzkie pojęcie. Bulka, kopie, wywraca się normalnie istny armagedon.
Czuje się jakbym zjadła coś bardzo, bardzo nieświeżego
  • awatar Pompoluch: Moj młody dziś tak odwala, że chętnie wysadziłabym go z powrotem do brzucha, przynajmniej by go nie było słychać :/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Zamówiliśmy Rozi łóżeczko
Resztę mebli robię według własnego projektu, ale tym zakupem mam nadzieję przymusić małżonka mego ukochanego acz nazbyt leniwego do ogarniania pokoju młodej.



Do tego zamówiłam dwa komplety pościeli. Miałam ambitny plan je szyć, ale jak pokazałam temu Panu, o którym wspomniałam powyżej materiały, które zamierzałam w tym celu wykorzystać to usłyszałam tylko: takie..?
No cóż, odpadnie mi trochę roboty na którą i tak z resztą nie bardzo mam teraz czas.
  • awatar Nia: Perle, zerknij na kolekcje Samiboo in bloom marki Samiboo. Idealne pod kolor tych poduszek ;)
  • awatar krytycznymokiem: @Nia: luz, wiadomo o co chodzi :)
  • awatar Nia: @krytycznymokiem: Przyznam szczerze, ze tylko przelecialam przez komentarze :D uroki braku spokoju przy malym tuptaku.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (40) ›
 

 
Ostatnio przerzucając kanały w tv trafiłam na jakiś program o wcześniakach. Pokazywali takie maleństwo jak moje, które urodziło się w 23 tygodniu (dokładnie tyle teraz ma Rozi). Poczułam takie dziwne ukłucie i bezwarunkową chęć zaopiekowania się tym maleństwem.
Nigdy wcześniej mnie nawet takie rzeczy nie wzruszały.

To chyba ten instynkt macierzyński, o którym wszyscy na okrągło trąbią. Jak widać coś zaczyna się zmieniać w moim bezosobowym podejściu do dzieci.
  • awatar lieblov: Po urodzeniu dziecka bardzo przeżywam każdą informację z tv o skrzywdzonych dzieciach miekne totalnie a wcześniej tak nie miałam
  • awatar Hubikowamama: Ja odkąd zostałam mamą to podobnie jak dziewczyny poniżej napisały, nie jestem w stanie patrzeć i słuchać o cierpieniu i krzywdzie dzieci. Miękka klucha się zrobiłam
  • awatar ciepły_letni_deszcz: @Happy- Go- Lucky: mam tak samo. Łzy w oczach na każdą wzmiankę o cierpieniu dzieci. Miękka bula jestem teraz
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Mam ostatnio jakiś dziwne sny, że okazuje się że nagle nie jestem w ciąży, tylko po prostu jestem gruba; albo ze dziecko jest martwe, albo ze odbierają mi małą po porodzie, a mi jest smutno, ale nie bardziej jakby ktoś zjadł moje ulubione ostatnie ciastko.
Chyba sobie palne w ten głupi łeb.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Pierwsza Rozaliuszowa maskotka
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Oddawałyście krew pępowinową do banku komórek macierzystych? Będę wdzięczna jeśli ktoś zechce się podzielić swoimi doświadczeniami.
  • awatar Nia: @apres: dokładnie! Mi na tym najbardziej zależało i tuż po porodzie jak mantrę powtarzałam, ze pępowina ma skończyć tętnic. Zabroniłam M przecinać zanim nie bedzie pewny, ze juz nie tętni i kazałam pilnować, zeby nie założyli za szybko klipsów
  • awatar katharós: akurat kiedys jak bylam u mojego gina to byla babeczka z oferta i moj ginekolog mowil ze on jest temu przeciwny, argumenty podobne jak u dziewczyn... ale sama sie w temat nie zglebialam jeszcze
  • awatar Monique_Life: My się długo zastanawialiśmy, ale tak naprawdę w naszej rodzinie nie ma chorób które można leczyć tą krwią, dwa jeśli dziecko zachoruje za młodu to ta krew faktycznie może pomóc...ale żeby pomóc starszemu dziecku czy dorosłemu to w 95% tej krwi jest za mało (już nie pamiętam ile ml jest na kg, ale jak to przekalkulowaliśmy to i tak trzeba byłoby tej krwi dokupować z banków). Trzy lekarze w naszej rodzinie uważają że to strata pieniędzy, sami też nie deponowali krwi i nie są przekonani o słuszności deponowania, bo jednak czas ma wpływ na te komórki. Sumarycznie stwierdziliśmy, że nie będziemy inwestować. gdyby można było za free oddać to publicznego banku to pewnie byśmy oddali, ale nawet oddając do publicznego banku trzeba zapłacić więc zrezygnowaliśmy. Moze przy kolejnym dziecku się znów zastanowimy i zobaczymy ile to poszło do przodu. Jeśli poszło.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (26) ›
 

 
Dziś byłam na dniach otwartych w szpitalu, w którym chcę rodzić. Uważam, że to bardzo fajny pomysł, że można wejść i zobaczyć wszystkie sale przed i porodowe, porozmawiać z położnymi i w ogóle oswoić się z miejscem do którego raczej człowiek przyjeżdża zestresowany i w popłochu. Przynajmniej już wiem gdzie udać się zaraz po przyjeździe, nie będę gonić z pytaniem "gdzie mam teraz iść"

Ogólnie warunki bardzo fajne jak na polskie szpitale, personel sympatyczny i atmosfera jakaś taka inna niż w zwykłym szpitalu.
Bardzo spodobała mi się opcja, którą wprowadzają od maja czyli możliwość wynajmu apartamentów poporodowych. Wyglądają jak pokoje hotelowe co najmniej 4*, są przestronne, przytulne, z łazienką, czasem anaksem kuchennym i co najważniejsze są jednoosobowe, a mąż może być z tobą całą dobę (wtedy ma swoje łóżko). Do tego w pokoju masz wszystkie udogodnienia łącznie z indywidualnym cateringiem a'la carte. Pokój oczywiście wybierasz sobie konkretny, bo każdy jest trochę w innym stylu (idealna opcja dla projektanta wnętrz Bardzo jestem ciekawa jak to będzie wyglądać w praktyce jak tylko pojawią się pierwsze pacjentki. W każdym razie dla osób, które nienawidzą szpitali tak jak ja, taka opcja jest idealna aby choć trochę oswoić się z nową sytuacją w ciszy i spokoju.
Ktoś może uznać to za fanaberię, ja nie. Mogę oszczędzać na ubrankach dla dziecka kupując je na wyprzedaży z F&F, ale na komforcie psychicznym i wspomnieniach z tego niezwykłego momentu w życiu jakoś nie zamierzam. W życiu rodzić będę raptem raz (no, może góra dwa) a to co zostaje to w głowie po takim porodzie jest na całe życie.

Szkoda, że nie mogę pokazać zdjęć bo nawet nie pomyślałam, aby takie zrobić. Ale na pewno jeszcze raz się tam wybiorę, to wtedy wrzucę. Może ktoś będzie jeszcze zainteresowany
  • awatar Monique_Life: Super opcja...ciekawa jestem jak kosztowo to wygląda. Chociaż ja swoją pierworodną córke urodziłam w szpitalu, który wygląda rewelacyjnie i to naprawdę mi bardzo pomogło. Chociaż sale były 2 osobowe to męzowie mogli być 24/24 przy Tobie...na porodówce to samo. I choć wtedy udało mi się tam rodzić na NFZ, a teraz jest to płatna placówka...w dodatku nie najtańsza to przy kolejnym dziecku też chciałabym tam rodzić.
  • awatar apres: @Nia: o ile się chodzi do szkoły :) ja nie chodziłam, bo nie chciało mi się jeździć 30 km, więc byłam zielona ;)
  • awatar Nia: Fajna opcja! Jak Ci to dozorowia psychicznego potrzebne, to brałabym bez wahania. Mnie głównie obecność partnera przez cała dobę przekonuje. Dla mnie ważniejsze było wyrwanie sie ze szpitala jak najszybciej do domu i taka opcje miałam, jednak gdybym musiała zostać dłużej, tak jak to jest w PL, to brałabym jedynkę z opcja męża przy boku. Dni otwarte - fajna sprawa, ale i bez nich poznałabys szpital wczesniej. Szkoły rodzenia zawsze robią taki obchód. A ze taka szkole najlepiej robić przy szpitalu, w którym rodzisz, bo jest okazja dobrze poznać położne, to podobny obchód i tak byś miała prędzej cze pózniej :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (21) ›
 

 
Mam niedosyt po wczorajszym spotkaniu z Rozaliuszem. Młoda (nadal nie ma 100% pewności, lekarz dał tylko 90% szans że dziewczyna) wypiela się do nas tyłkiem i za nic nie chciała się obrócić podczas badania. Pięknie widzieliśmy jej kręgosłup ale buźki nic a nic.

Focha miała widocznie. I to raczej powinno przemawiać za tym że to dziewucha na 100%
  • awatar b-angel: mnie opowiadano bajki 'potwierdzone' czterokrotnym usg, że będę mamą dziewczynki, a teraz mój synek ma już 19 lat...
  • awatar Happy mom: Jak 90% to na ban dziewucha, gratulacje!!!!
  • awatar Mi ki <3: 90 procent to już dużo xd trzeba spokojnie czekać :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (17) ›
 

 
Żeby się zmotywować do pracy oglądam sobie spa w Kambodży i na Bali

I tak się zastanawiam, że jak młode się urodzi to od razu przyzwyczajać do samolotu od pierwszych miesięcy czy odczekać chwilę? Z jednej strony sama nie trawię wrzeszczących dzieciaków w samolocie, z drugiej para z tasteaway.pl poleciała z 3 miesięczną córką i 5 letnim synem do Tajlandii. Młody latał po świecie od urodzenia i teraz samoloty to jego żywioł.
Co byście robiły, gdyby ograniczał was tylko strach przed tym jak dziecko zniesie podróż?
  • awatar Córka Rybaka: Tak jak piszą dziewczyny - zobaczysz jaka Mała bedzie i jak się bedziecie ogarniali. Leoś leciał już kilka razy i najlepszy jego lot był pierwszy, kiedy miał 8 miesięcy (spał karmiony piersią) i ostatni (2 lata i 8 miesięcy), bo już duzo rozumie, ładnie się bawi i mowi, jak coś chce, a nie wydziera się. Loty pomiędzy bywały bardzo rożne. Zawsze staram się, żeby Młody był jak najmniej uciążliwy dla innych, bo sama nie lubię rozdartych dzieciaków. A z drugiej strony nie można popaść w przesadę, bo dorośli też zachowują się rożnie. Podsumowując: w przypadku, o którym piszesz latałabym :)
  • awatar MakeUpYourLife: @perleperle: niby tak. Ja sie zawsze boje jak dzieci sa chore. Szczegolnie takie male. Ostatnio dziecko przechodzilo niby zwykla angine ale mialo goraczke prawie 40 stopni trudna do zbicia i bylam przerazona bo nie znam tego dziecka i jego reakcji.
  • awatar pushthebutton: choroby są wszędzie, ale nie wszędzie takie same to jest dla mnie też ograniczenie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (28) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Dwa dni do spotkania z moją dzieciną!
Już mam stresa, przejmuję się czy wszystko z maleństwem jest dobrze no i zżera mnie ciekawość czy spełni się moje wielkie marzenie o córce.
Stres zajadam Ferrero Rocher w nadmiernych ilościach. Ja, antyfan słodyczy wszelakich w tej ciąży nie potrafię sobie odmówić słodkiego. Półmetek stanu błogosławionego za mną, a już mam 10 kg in plus
  • awatar Hubikowamama: Ja tak marzyłam o synku i się spełniło, więc trzymam kciuki u Ciebie za Twoją wymarzoną córeczkę☺
  • awatar A'Style: chyba jeszcze nikomu nie kibicowałam w sprawie płci dziecka tak jak tobie :D trzymam kciuki za baby girl!
  • awatar apres: Trzymam kciuki za Rozi ;) ja do końca maja się trzymałam wagowo, potem poszła lawina ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Jestem cholernym meteopatą. Jak jest słońce jestem szczęśliwa, chce mi się żyć i pracować. Jak leje jak dzisiaj to najchętniej palnęłabym sobie w łeb. Nie chce mi się kompletnie nic, nie mogę się zmobilizować do pracy, mam jakieś czarne myśli.
Pocieszam się tylko faktem, że jeszcze tylko tak ze 20 lat i na stałe przenoszę się do jakiejś krainy wiecznego słońca z szumem palm i widokiem na morze.

Wnuki się będą cieszyć jak usłyszą że jadą do babci
  • awatar Svensk Marionett: @perleperle: Hahaha, no ja też. :D
  • awatar perleperle: @Svensk Marionett: @apres: ja bym taką wizytą u babci nie pogardziła ;)
  • awatar Svensk Marionett: Jesteś niemożliwa. :) :P Ale życzę Ci tej krainy zalanej promieniami słonecznymi, szumu fal uderzających o brzeg, ciepłego pisaku pod stopami i dużo uśmiechu. :) Zgadzam się co do puenty - najlepsza! :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wczoraj stojąc w kolejce w Lidlu prawie zemdlałam. Na szczęście uratowała mnie kasjerka. Mówi się że ciąża to nie choroba, a jednak.
Badania i ciśnienie w normie. Miałam w ręce 3 produkty, nie byłam zmęczona, w pełnym momencie zrobiło mi się niesamowicie gorąco, zlał mnie zimy pot i zaczęło mi się kręcić w głowie. Ludzie patrzyli na mnie jak na kosmitkę, naćpaną albo obłąkaną. Masakra jakaś
  • awatar MakeUpYourLife: @perleperle: no to zjechal Ci cukier i tak to wyglada
  • awatar perleperle: @MakeUpYourLife: przed wyjściem do sklepu zjadłam sernik i wypiłam kawę z cukrem :D
  • awatar ciepły_letni_deszcz: Też nie raz świat mi zawirowal mimo książkowych wyników. Ciąża to jednak odmienny stan i czasami organizm wariuje. Dobrze ze ktoś ci pomógł. Uważaj na siebie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (18) ›